25-minutowe lądowanie alpejskie
★ 4.8 · 693 recenzji
- Najczęściej recenzowany lot w Franz Josef
- Lądowanie alpejskie z zatrzymanymi wirnikami
- Dwadzieścia pięć minut nad lodospadem
- Darmowa anulacja
Za oknem
Materiały operatorów mówią o „spektakularnej scenerii alpejskiej”. To prawda, ale bezużyteczna. Ta strona opisuje, co naprawdę znajduje się pod oknem podczas lotu helikopterem nad Franz Josef, w kolejności, w jakiej to zobaczysz – od żwirowego koryta rzeki na starcie, aż po moment, gdy lodospad pojawia się na horyzoncie i wszyscy milkną. Podpowiada też, po której stronie usiąść i jak będą wyglądać Twoje zdjęcia – i czego na nich nie zobaczysz.

Krótka odpowiedź
Krótka odpowiedź. Szare, roztokowe koryto rzeki, cztery minuty ścian lasu deszczowego, potem lodospad, który pojawia się nagle jako ściana niebiesko-białych bloków wielkości domów, a następnie biały kocioł otoczony szczytami i dziesięć minut ciszy na śniegu. Lodospad to część, którą ludzie zapamiętują. Cisza to ta, o której mówią później.
Pierwsze pięć minut
Najbardziej niezwykłe w Franz Josef — i to, czego nigdy nie oddają zdjęcia — jest to, jak nisko schodzi lód i w co się wcina. Wioska leży około stu pięćdziesięciu metrów nad poziomem morza, wśród lasu deszczowego strefy umiarkowanej — paproci drzewiastych, mchów, rata. Trzynaście set metrów wyżej, pięć kilometrów dalej, znajduje się lodowiec.
Startujesz i pierwszą rzeczą pod tobą jest koryto rzeki Waiho: szeroka, szara wstęga żwiru z rzeką, która wygląda na zbyt małą jak na kanał, który zajmuje. Ta dysproporcja to cała historia tej doliny. Koryto rzeki wyrzeźbiło coś znacznie większego niż woda, która obecnie przez nie płynie.
Potem ściany doliny się zwężają, a maszyna ostro nabiera wysokości i przez trzy, cztery minuty patrzysz, jak las deszczowy przesuwa się bokiem z prędkością, z jaką nie powinien się przesuwać.
Lodospad
Lodospad jest powodem, dla którego ten lot istnieje. Cała reszta to tylko kontekst.
Nadchodzi moment, mniej więcej w okolicach piątej minuty, kiedy drzewa się kończą, a zaczyna lód — i nie pojawia się on stopniowo. Po prostu nadchodzi.
Lodospad na Franz Josef to najbardziej stromy odcinek lodowca, gdzie lód przelewa się przez załamanie w podłożu skalnym i rozpada. Z dwustu metrów nad nim patrzysz na bloki wielkości domów, pochylone pod kątami, które nie wyglądają na stabilne, poprzecinane szczelinami, z których dna wydobywa się niebieskie światło. Ten błękit jest prawdziwy i to nie odbicie nieba — to to, co dzieje się ze światłem w lodzie na tyle gęstym, że wyciśnięto z niego każdy pęcherzyk powietrza.
Nikt nie odzywa się w tej części lotu. Każdy pilot na tym wybrzeżu powie ci to samo: słuchawki milkną przy lodospadzie.
Powyżej lodowiec spłaszcza się w pole firnowe — rozległą, białą nieckę otoczoną szczytami — i cała maszyna nagle nabiera sensu. Śnieg gromadzi się tutaj. Ubija się, spływa i rozpada tam na dole.
Praktycznie
Drobne decyzje, które zmieniają to, z czym wracasz do domu.
To maszyny pięcio- i sześcioosobowe i każdy siedzi przy oknie. Miejsca są przydzielane według wagi dla zachowania równowagi, a nie według preferencji, więc nie ma sensu prosić o konkretną stronę — ale też nie ma złego miejsca.
Podczas porannego lotu słońce masz za plecami, lecąc w górę doliny. Zacieniona strona kabiny daje czystszą szybę i brak refleksów na zdjęciach.
Fotografowanie przez zakrzywiony pleksiglas z filtrem polaryzacyjnym daje tęczowe smugi, których nie da się później usunąć. Zdejmij go, trzymaj obiektyw blisko szyby, nie dotykając jej, i fotografuj szerokim kątem.
Każdy wraca do domu ze zdjęciami bieli i błękitu, które wyglądają jak faktura z lotu ptaka. Udane ujęcia to te, na których widać maszynę, człowieka lub linię grani dla oddania skali. Wykorzystaj na nie dziesięć minut na ziemi.
Oślepiający blask świeżego śniegu na wysokości dwóch tysięcy metrów jest na tyle silny, że potrafi zaszkodzić w ciągu kilku minut. Ciepła warstwa to kwestia komfortu; ochrona oczu to konieczność.
To nie są loty fotograficzne z otwartymi drzwiami. Okna są duże i czyste, a w większości maszyn przednie siedzenia mają sekcję, która otwiera się na ziemi, umożliwiając zdjęcia przy lądowaniu.
Zastanawiasz się, jak naprawdę wygląda dziesięć minut stania na lodzie?
Lądowania na śniegu i w alpejskim terenie→Na dłuższych lotach
Wszystko powyżej dzieje się podczas dwudziesto- lub dwudziestopięciominutowego lotu. Dokup więcej minut, a zobaczysz to.
Trzydzieści minut: strona Tasmana. Maszyna przecina Główny Grzbiet i zbliżasz się do Aoraki Mount Cook — trzech tysięcy siedmiuset dwudziestu czterech metrów, najwyższej góry w kraju — na tyle blisko, że przestaje być pocztówką.
Trzydzieści pięć minut: Fox Glacier, przez niską przełęcz na południe. Dłuższy, bardziej płaski i łatwiejszy do odczytania jako jedna całość niż Franz Josef.
Czterdzieści pięć minut: trzy lodowce, w tym czoło Tasmana — liczący około dwudziestu trzech kilometrów, najdłuższy lodowiec w Nowej Zelandii i zupełnie inny rodzaj krajobrazu niż lodospad, nad którym zaczynałeś.
Godzina i więcej: dwa lądowania w dwóch różnych miejscach i Southern Alps jako pasmo górskie, a nie ściana, do której podleciałeś.
Rezerwuj bezpośrednio
Sam Franz Josef, strona Tasmana, oba lodowce i trzy lodowce w jednym locie.
★ 4.8 · 693 recenzji
★ 4.8 · 84 recenzje
★ 4.9 · 527 recenzji
★ 4.8 · 164 recenzje
Częste pytania
Rozgałęzione koryto rzeki Waiho, cztery minuty lotu wzdłuż ścian doliny porośniętej lasem deszczowym, potem lodospad — bloki niebiesko-białego lodu wielkości domów poprzecinane głębokimi szczelinami — następnie znajdujący się nad nim basen firnowy, a na koniec dziesięć minut stania na śniegu na wysokości tysiąca pięciuset metrów lub więcej.
Tak. Z lodu lodowcowego zostało wyparte prawie całe powietrze, a gęsty lód pochłania światło czerwone i rozprasza niebieskie. Kolor jest najintensywniejszy głęboko w szczelinach, czyli dokładnie tam, gdzie zaglądasz z helikoptera.
Nie ma złego miejsca. To maszyny pięcio- lub sześcioosobowe i każdy siedzi przy oknie. Miejsca są przydzielane według wagi, aby zrównoważyć statek powietrzny, więc nie możesz wybierać — ale podczas porannego lotu zacieniona strona daje czystsze zdjęcia.
Podczas krótszych lotów tylko jako zarys na horyzoncie. Loty trwające trzydzieści minut lub dłużej przecinają Główny Grzbiet i pozwalają zobaczyć Aoraki Mount Cook w pełnej okazałości, wraz z lodowcem Tasman.
Nie. To standardowe loty widokowe z zamkniętymi drzwiami i dużymi, czystymi oknami. Zdejmij z obiektywu filtr polaryzacyjny przed startem — fotografowanie przez zakrzywiony pleksiglas z takim filtrem daje smugi, których nie da się później usunąć.
Tak, i wszyscy mają słuchawki, przez które słychać komentarz pilota. To, co ludzie zapamiętują, jest jednak odwrotne: po wylądowaniu turbina jest całkowicie wyłączana, a cisza na śniegu jest absolutna.
Idź głębiej
Dwanaście lotów helikopterem z jednej wioski, od dwudziestu do dziewięćdziesięciu minut.
CenyDwanaście lotów wycenionych za osobę i za minutę oraz na co tak naprawdę idą pieniądze.
WerdyktDwanaście lotów uszeregowanych pod kątem jednej decyzji, z jednoznaczną odpowiedzią na końcu.
LądowaniaKtóre loty faktycznie stawiają maszynę na ziemi i jaka jest różnica.
Czas trwaniaJedyna prawdziwa zmienna i ile terenu kupuje ci każda długość lotu.
Który wybraćDwa lodowce, dwadzieścia pięć minut od siebie, i loty, które pokazują oba.